Róbcie zdjęcia na pamiątkę!

 

Świat potrafi być niemal zabawny a co gorsza niekiedy bawi się nami dla samej chęci zaspokojenia samego siebie. Tak było w tym przypadku. Amik dla wszystkich a Rudziak dla mnie to pies, którego najpierw wszyscy kochali a potem większość nienawidziła. To pies zwichrowany przez świat, wepchnięty na margines choć kochany najbardziej na świecie. Ale od początku:

Wpis ten nie będzie wpisem fotograficznym. Będzie to notatka wspomnieniowa i mam nadzieję nieco pouczająca. Będzie czymś w rodzaju przewodnika jak postępować nie należy oraz jak się powinno, a na sam koniec stanie się morałem o przyjaźni, wartościach i sensie tego co robimy.

Rudzik miał Panią, która kochała go nad życie. Zabierała go ze sobą wszędzie w małym wiklinowym koszyku. Rudzika kochali wszyscy, głaskali na rodzinnych imprezach prowadzali na smyczy. I tak było przez całe 17 lat. Potem Pani Rudzika zachorowała. Dzieci zabrały Rudzikowi Panią umieszczając ją w domu starców. Nad samą tą kwestią nie będę się rozwodzić, bo brak mi słów na całą sytuację. Zdecydowanie zajmę się Rudzikiem. Piesek został zamknięty w mieszkaniu swojej Pani, karmiony raz dziennie i wyprowadzany na spacer. Dzieci nie chciały przyjąć do siebie Rudzika pomimo jego wieku. Bo Rudzik brudzi (a własnego psa już miały). Nic jednak nie zrobiły aby znaleźć mu inny kochający dom. A Rudzik bez Pani wariował. Wtedy z ust dorosłych już dzieci padły słowa jakich nigdy nie zapomnę i nie życzę wam abyście wy tego doświadczali: „Może uśpijmy psa”. Coś wtedy pękło, przelała się czara. Zapakowałyśmy się z rodzicielką i psa zabrałyśmy do siebie, pomimo posiadania już sporej ferajny.

Z jednej strony było to uratowaniem Rudzikowi życia, a z drugiej przekleństwem dla wszystkich. Otóż nasze psy nie miały zamiaru go pokochać, co oznaczało wielkie wojny domowe. Po drugie Rudzik trafił z małego mieszkanka do dużego domu gdzie nie był w stanie poradzić sobie  z ogromem przestrzeni. Zaczął się moczyć. Przez sikanie zraził do siebie wiele osób mając w tym momencie za wrogów nie tylko psy. To sprawiło, że Rudzik stał się złośliwy. Szczekał na wszystkich, warczał a w pewnym momencie przestał pozwalać nawet na branie go na ręce. Trwało to sporo czasu.

Po 3 latach coś zaczęło się zmieniać. Rudzik powoli ujawniał swoją starość. Mniej jadł, w większości tylko pił. Chudł w oczach i coraz częściej pozwalał na dotyk. Nie uciekał przed głaszczącą go dłonią a wręcz przeciwnie poddawał się jej. W ostatnich dniach zrobił się wiotki. Łapki odmówiły mu posłuszeństwa przewracając całe ciało na podłogę. Nie był w stanie samodzielnie się na nich utrzymywać. Sytuacja ta zaistniała dosłownie z dnia na dzień. Przestał jeść. Wtedy stała się rzecz niesamowita. Pozwolił wziąć się na ręce. Prawdę mówiąc tylko na rękach był spokojny, bo w swoim wiklinowym koszyku przeraźliwie piszczał. Na rękach wtulał się w ciało, zwijał łapki i spał. Trwało to całe dwa dni i jedną noc. Nawet piszczeć nie miał siły. A my? Nie mieliśmy serca aby go uśpić. Do tej pory nie wiem czy dobrze zrobiłyśmy. Wczoraj w nocy gdy znów miał spać na moim brzuchu wygiął się nagle i zaczął przeraźliwie wyć. Potem zdechł a my na zmianę zanosiłyśmy się płaczem. W tych ostatnich sekundach wyraźnie było widać potrzebę miłości i kontaktu z inną żywą istotą.

Jest to oczywiście skrawek góry lodowej widziany moimi oczami bo po drodze było wiele zawirowań, ale chciałabym wyciągnąć wnioski z tego wszystkiego. Ktoś zamienił życie tego psa w piekło. Odebrał mu Panią, która potem w męczarniach przez złe decyzje odeszła z tego świata, nie żegnając się ze swoim przyjacielem.

Nie jestem w stanie zrozumieć niektórych ludzi.

Jedno wiem na pewno. Róbcie zdjęcia, dużo zdjęć. Aby mieć pamiątkę po tym co kochacie, bo może życie odbierze wam to w najmniej oczekiwanym momencie. Róbcie zdjęcia dla wspomnień. By móc przypominać sobie chwile, jakich normalnie w pamięci nie macie. Róbcie zdjęcia by tworzyć historię, by oglądając je móc płakać albo śmiać się szczerze.

Łapcie chwile w kadry, by zachować na zawsze jak najwięcej mijającego czasu.

17195207_10209961307163253_1099339492_o

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s