Po prostu żyj..

Przyznam, że moje pierwsze zderzenie z twórczością Jojo Moyes zakończyło się potokiem łez. Co prawda, nie tylko ja doświadczyłam chwili marnowania setek chusteczek, bo jak można zorientować się po wielu recenzjach, było mnóstwo kobiet podobnych do mnie. Książka o ckliwej miłości bogatego młodego człowieka i niewinnej, lekko roztrzepanej dziewczyny to coś co zwykle przechodzi obok mnie obojętnie. Tym razem historia podrasowana decyzją, z którą po prostu nie potrafiłam się pogodzić, sprawiła że pozycja ta obok „Domu Marzeń” Remarque’a, stała się jedną z moich najukochańszych. Gdy zatem zobaczyłam konkurs, gdzie do wygrania była dalsza część wzruszającej historii, od razu zabrałam się za pisanie odpowiedzi konkursowej. Kilka dni później facebook poinformował mnie o wygranej. Prawdę mówiąc, nie mogłam się doczekać! Wreszcie ją dostałam. Nowiutka, pachnąca, z dużym drukiem – w sumie tak jak lubię najbardziej. Jednak –  od samego początku raziła mnie okładka. Wyglądała jakby ktoś nieudolnie wstawił postać w tło nawet nie pasującego mi do wyobrażeń z książki. Zaszumione, bez wyrazu. Patrząc na okładkę pierwszej części, byłam nieco zawiedziona. No ale to przecież treść jest sercem książki. Zaczęłam zatem czytać. (Choć mam nadzieję, że ta okładka zostanie zmieniona).

_MG_2921

Książka jaką otrzymałam jest przed ostateczną korektą, zatem nie przywiązuję większej wagi do kilku literówek, które kilkukrotnie kuły mnie w oczy.

Co do samej treści:

Język książki jest czymś co totalnie przypadło mi do gustu. Prosty a jednocześnie (jakby to określić) pełny. Ciekawe zwroty, ładnie złożone zdania. Za to ode mnie ogromny plus.

Sama historia choć ciekawa, to jednak nie miała w sobie tego czegoś, co sprawia że czytelnik całym sobą chce już na zawsze pozostać z bohaterami. Nigdy nie byłam w sytuacji głównej bohaterki i zapewne nie będę, ale moment śmierci Willa sprawił, że gdy ona zaczęła na nowo układać sobie życie z innym mężczyzną, pojawiał się we mnie niezrozumiały protest. Nie zgadzałam się z całą sytuacją, przez co może książka nie zafascynowała mnie tak jak powinna.

Jest jednak coś czego możemy się z niej nauczyć. Każdy przeżywa żałobę po swojemu, każdy odbiera ją inaczej i zapamiętuje swoje własne ‚wybrane momenty’. Nikomu nie można narzucić jak ma żyć, póki sam nie upora się z trudnościami po śmierci bliskiej osoby. Główna bohaterka uczy nas również odpowiedzialności. Otaczając opieką Lily, przekazuje czytelnikowi pewne wartości, jakie w dzisiejszym świecie powoli zanikają. Ukazana zostaje wartość człowieka, bez względu na jego charakter. Nauka odpowiedzialności i właściwego postępowania, to na pewno coś ,co zasługuje na szczególną uwagę przy tej książce.

Był jednak moment, w którym (przynajmniej dla mnie) główna bohaterka powinna dostać przysłowiową linijką po łapach. Chodzi o propozycję nowej pracy (z tego co mi wiadomo człowiek, który zdaje sobie sprawę ze słuszności postępowania w różnych chwilach, nie rozegrałby tego w sposób jaki zrobiła to Louisa). Jak chorągiewka na wietrze. Chce, nie chce potem znów chce a za chwilę nie. A przy tym wszystkim działa na niekorzyść człowieka, który poręczył za nią słowem. Ten element książki powinien zostać całkowicie zmieniony.

Po prostu żyj – słowa jakie Will wkłada do głowy Louisy przez uczucie jakim ją obdarza. A ona? Jak dla mnie w żadnym momencie książki nie potrafi uchwycić tych słów. Nic nie wskazuje na to by poszła za jego głosem, który tak kochała i któremu to obiecała.

_MG_2924

Podsumowując:

Kolejny raz potwierdza się reguła, że pierwsza część zawsze jest najlepsza. A szkoda. Bo zatem, po co pisać kolejne?

Ocena: 7/10

‪#‎poprostuzyj‬ i ‪#‎czytamMoyes

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. matkarazy2 pisze:

    Nie znam (…). Jadę po część pierwszą.

    Polubienie

    1. literattka pisze:

      Mnie pierwsza uwiodła 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s